Plusy i minusy niszczą uczniów

Plusy i minusy dzielą oceny szkolne na połówki, ćwiartki i mniejsze części po to, aby… “zniszczyć ucznia”. Ta surowa konstatacja towarzyszy emocjonalnemu odczuwaniu oceniania przez wiele pokoleń absolwentów polskich szkół.

Do czasów umieszczania w dokumentacji szkolnej przedziałów punktowych i procentowych ocen, plusy i minusy jawiły się jako elementy subiektywizacji oceny a nie ściśle określona jakość. Wracający spod tablicy i odpowiedzi ustnej uczeń z oceną ozdobioną plusem lub minusem z reguły nie wie(dział), co się stało, że nie dostał pełnej oceny? Dlatego bardziej on i jego koledzy z klasy byli skłonni uznać, że plus oznacza: “podobało się nauczycielowi” a minus, że jednak “nie podobało się”. Gorzej, że częściej uczniowie podsumowują tego typu występy i klasyfikację komentarzami: “Pani ma słabość do Kowalskiej” albo “Uroda Kowalskiej robi większe wrażenie na panu”, “Pani chodziła z mamą Nowak do szkoły” itd.

Z racji autonomii nauczyciela ocenianie będzie procesem dwuznacznym etycznie dopóty, dopóki ową niezależność nie ograniczy bardziej transparentny system. Chodzi o to, aby ucznia oceniał obiektywny system a nie aktualny humor lub pasje, fobie, drugiego człowieka, który może i ma dobre intencje, ale jego zachowanie jest różnie interpretowane. Szansą na uzyskanie obiektywizmu i zrównania w prawach wszystkich uczniów są e-dzienniki ze szczególnym miejscem, jakie przydzielić należy poprawnie zaprojektowanej metodzie wyliczania oceny klasyfikacyjnej za pomocą średniej ważonej (zob. Programowa reforma…).

Nieodzowna wydaje się rekonstrukcja skali ocen odrzucająca plusy i minusy, a także szyny i wszelkie inne zapisy mogące wpływać na klasyfikację końcoworoczną ucznia.

Różne zapisy WSO

We wszystkich WSO spotkamy zapis typu “oceny mogą zawierać plusy i minusy”, co jest zgodne z prawem, ale używanie tych “rozmiękczaczy ocen” nie jest obligatoryjne. Ustawodawca pozwala, ale nie zmusza nauczycieli do stosowania dzielenia ocen na mniejsze cząstki, czym w istocie jest stosowanie plusów i minusów, szyn.

Zależnie od tradycji danej placówki lub nawyków poszczególnych nauczycieli tam pracujących spotkamy plusy i minusy używane z różnym nasileniem, ale także szkoły, gdzie praktycznie nikt ich nie wstawia do dzienników. Dowolność ta powoduje, iż powstaje sztuczny twór szkół “naciągających swoim uczniom oceny przy pomocy nadużywania plusów”. To uczniowie tych placówek mogą częściej sięgać po nagrody należny innym rówieśnikom, którzy jednak mieli pecha, bo ich nauczyciele zaniżają im oceny, rezygnując z plusów. To bardzo krzywdzące zjawisko i w związku z tym poważnie trzeba rozważyć usunięcie zapisów o dzieleniu ocen na mniejsze części. Bo czy skala 1-6 nie wystarcza?

Tabela 1. WSO ze skalą ocen uwzgledniającą plusy i minusy

Foto 1. Jeden na 60 WSO zawiera szczegółowe zapisy odnoszące się i uwzględniające plusy oraz minusy

Z tabeli 1. na foto 1. wynika, że w szkole stosuje się plusy i minusy, a także że wartość plusa jest podwyższeniem oceny o 0,5 p., minusa zaś obniżeniem oceny o 0,25 p. Słowem uczeń wiedział więcej niż np. na ocenę dobrą, ale za mało na bardzo dobrą, więc został nagrodzony plusem.

Problem polega na tym, że we WSO tego statutu jak i w pozostałych około 100 badanych nie ma zapisu świadczącego o stosowaniu plusów i minusów w formach pisemnych sprawdzających osiągnięcia uczniów i prawdopodobnie nie występują też w PZO. Do istniejących kolumn w tabeli 1. należałoby dodać wartość punktową i procentową przeliczającą punkty i procenty na oceny, połówki i ćwiartki. Ale na tym nie koniec, ponieważ okazuje się, że wartości 0,5 i 0,25 nie są stałe a szkoły różnie je wyliczają. Na foto 2 widzimy zapis określający wartość plusa na 0,3 a minusa na 0,2.

Foto 2. W punktach 6-7 widzimy, że rada pedagogiczna ustaliła inne wyliczenia plusów o minusów.

Uczniowie trafiają na różne zapisy wartości plusów i minusów zależnie od szkoły. Gdyby więc ustawa obligowała do jednorodności przeliczanej na punkty i procenty oraz do konieczności wstawiania plusów i minusów, nie byłoby rozbieżności formalnych w ocenianiu. Musiałyby jednak zawierać przeliczniki punktowe na procentowe we wszystkich formach sprawdzania osiągnięć ucznia i posiadać cechę jednorodną w całym kraju.

Foto 3. W e-dzienniku wartości dla plusów i minusów są jeszcze inne, ale też zawierają tzw. “szyny”

Wyżej, na foto 3. widzimy ustalenia plusów i minusów w vulcanie. Zapis ten potwierdza prawdę o dowolności wyliczania plusów i minusów przez rady pedagogiczne. Widzimy także, iż niektóre szkoły określają wartość dla tzw. “szyn”, czyli oceny np. “2=”, czyli tan naprawdę 1,5.

Foto 4. Plusy i minusy mogą występować także w ocenach klasyfikacyjnych na półrocze

Z zapisów WSO na foto 4 p. 3 wynika, iż oceny półroczne mogą mieć plusy i minusy, więc dodatkowe wartości. Jednak tego typu uregulowania prawne nie wymuszają stosowania “dodatków”, ponieważ nie wynikają one z ogólnie stosowanych zapisów wartości liczbowych i procentowych plusów i minusów. Szkoły więc mogą różnić się między sobą i szkodzić uczniowi, gdy jedna zapisuje plusy, druga nie. Nabiera to szczególnego znaczenia podczas klasyfikacji końcowej, gdy plus z pierwszego półrocza może zadecydować o ocenie wyższej ucznia ze szkoły, w której stawia się na półrocze plusy.

Dla ucznia dobrego nie ma znaczenia czy przy ocenie zobaczy znaczek plus czy minus, bowiem oba będą sugerowały, że nie zasłużył np. na szóstkę, czyli w jego mniemaniu został skrzywdzony.

Symulacje ocen

Podczas symulacji średnich ocen widać zależności pomiędzy podwyższaniem a zmniejszaniem oceny.

Tabela 2. Symulacje ocen średnich z plusami i minusami

W tabeli 2. widzimy trzy rodzaje symulacji ocen bez plusów i minusów, z plusami i z minusami przy czwartej ocenie z wagą najwyższą (4). Zwróćmy uwagę na wiersze 18-19. W komórkach 18G a później 18N i 18U zaznaczonych na czerwono widzimy średnie ważone ocen kolejno 1,60 – bez plusów i minusów, 1,70 – z plusem przy ostatniej ocenie i 1,50 z minusem przy ostatniej ocenie. Najwyższą średnią ma uczeń w szkole, gdzie nauczyciel postawił mu plusa, najniższą ma uczeń z minusem. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że tylko uczeń z oceną z plusem będzie promowany bez poprawki, bowiem e-dziennik np. Librus zaokrągla do 2 oceny od 0,7 standardowo. Możliwe jest też, że wskazane trzy szkoły samodzielnie ustaliły sobie średnią oceną promującą na 1,9 i żaden z uczniów nie uniknie poprawki.

Nie dość więc, że szkoły same ustalają progi ocen, np. na ocenę dopuszczającą należy wykazać się średnią ocen z przedmiotu na poziomie 1,70, to jeszcze dodatkowo różnorodność systemu oceniania wzbogacana jest przez plusy, minusy i szyny. Wskazana byłaby więc rekonstrukcji skali ocen.

W polskiej szkole obowiązuje skala ocen 1-6, ale myliłby się ktoś, kto twierdziłby, że mamy skalę sześciostopniową, ponieważ w dziennikach można zobaczyć ich szesnaście: 1, 1+, 2-, 2, 2+, 3-, 3, 3+, 4-, 4, 4+, 5-, 5, 5+, 6-, 6 = 16 ocen a nawet 18 z 1- i 6+ wykraczającymi poza skalę. I to nie do końca jest prawdą, ponieważ przez wiele pokoleń nauczyciele wpisywali różne znaczki na czele z pozostałością dawnego systemu oceniania, czyli z “szynami”, które jeszcze od czasu do czasu się zdarzają, a wyglądają: 2= (dwa na szynach), 3= (trzy na szynach) itd. A więc nie 16 czy 18 ocen w skali, ale czasami zdarza się aż 21(?!) różnych ocen w dziennikach. System nie może być uzależniony od nawyków nauczycieli, którzy w jednej szkole “dzielą włos na czworo”, stawiając z kartkówek nawet 2=, a w innych stosowane są tylko “okrągłe” cyfry.

Podsumowanie

Plusy i minusy niszczą uczniów, ponieważ są uznaniowe i zależne od nawyków nauczycieli a nie od metody oceniania obowiązującej w całym kraju. W związku z tym szkoła nie jest miejscem, gdzie funkcjonuje jedno prawo dla wszystkich.

Skoro nie ma gwarancji, że wszystkie szkoły tak samo wyliczają plusy i minusy lub że w ogóle ich używają, lepiej będzie z tych “dodatków” zrezygnować z korzyścią dla wszystkich uczniów. Pozornie sprawiedliwy system w jednej placówce może okazać się fatalny w skutkach dla uczniów innych szkół. Odbierze im bowiem potencjalne szanse na zdobywanie nagród. W ogólnym podsumowaniu nie jest on sprawiedliwy. To tak, jakby premię dostawał pracownik w oddziale jednej firmy za wyróżnianie się w pracy, podczas gdy w innych oddziałach takich premii nie ma, gdyż nie “stawia się” tam wyróżnień pracownikom, bo to zwyczaj a nie obowiązek.

Nie ma dwóch takich samych szkół w kraju, gdzie ocenianie do końca byłoby takie samo i jeszcze dodatkowo w całości zgodne z prawem. Oznaczać to może tylko jedno: system oceniania należy zreformować i przyjąć jeden wariant oceniania dający poczucie równego traktowania wszystkim uczniom.


Strażnicy bramy – od kogo zależą zmiany?

Tytuł cyklu “Strażnicy bramy” to aluzja do przypowieści zawartej w “Procesie” Franza Kafki (zob. “Kafka i poszukiwanie szczęścia“). Jest tam mowa o strażniku pełniącym rolę odźwiernego bramy prawa, do której przyszedł prosty człowiek. Pragnie on pójść dalej, wejść za bramę, aby poznać prawdę o życiu i szukać szczęścia, ale strażnik go zatrzymuje, strasząc konsekwencjami i onieśmielając. Tak działa współczesna polska szkoła. Niby jest pełna empatii i marzeń o idealnych absolwentach, ale tak naprawdę nie bardzo wie, jakiego obywatela ma kształtować a ocenianiem “podcina mu skrzydła”. Kto ma zmienić ten stan rzeczy, jeśli nie świadomi “Strażnicy bramy”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *