Strażnicy bramy – ocenianie

Wielu uczniów klas maturalnych nie opanowało tabliczki mnożenia, nie potrafi też poprawnie czytać i pisać w języku ojczystym a ponad 90% nastolatków w wieku 15-19 lat (badania BN) w ciągu roku nie czyta ani jednej książki. To dla edukacji poważne ostrzeżenie lub jeśli ktoś nazwie ten stan zapaścią, też się nie pomyli.

Czerwone światło alarmujące, że coś jest “nie halo!” w polskiej oświacie zapaliło się po lekturze Raportu NIK z 2018 (R18) i… zgasło. Wykazał on, iż 20% uczniów podstawówek, 34% gimnazjów i aż(!) 46% (niemal połowa) uczniów szkół średnich zanotowało w latach 2015-2017 na świadectwach końcowych oceny dopuszczające z matematyki. NIK zażądała od MEN wycofania matematyk z matury, MEN się oburzyło lub wzburzyło w rodzaju “NIK nie będzie pluło nam w twarz!” i na tym poprzestano.

Skoro dwuletnie badania statystyczne wykazały niewiarygodnie niski stan nauczania matematyki, nie można nad nim przejść obojętnie, ponieważ chodzi nie o dziesiątki, ale o setki tysięcy uczniów. To po pierwsze. Po drugie zaś w polskiej szkole panuje dowolność w interpretacji oceny dopuszczającej (zob. pkt. 6 niżej). Tak, niestety, w jednych placówkach ocenę dopuszczającą otrzymuje uczeń za średnią ocen 1,5, w innych 1,6 czy 1,8, a zatem nie jest to 2!, nie jest to 30% opanowania materiału. I po trzecie, należałoby sprawdzić, czy “plaga ocen” dopuszczających dotyczy tylko matematyki?

Przydałoby się ustalić prawdę o stanie polskiej szkoły i poziomie wiedzy uczniów, ale nie ma narzędzi obiektywnych, aby to sprawdzić. Owszem, są oceny klasyfikacyjne i egzaminy zewnętrzne z matur, wskaźnik Edukacyjnej wartości dodanej (EWD), ale narzędzia te okazuję się nierzetelne, wybiórcze i fałszujące rzeczywistość.

R18 nie uwzględnił fatalnego systemu oceniania, nie badał czy w konkretnych szkołach funkcjonują określone systemy wyliczania ocen klasyfikacyjnych i jaki jest ich statut: są legalne lub nie, poprawne czy zrobione na łapu capu. Nauczyciele i rodzice, a także uczniowie, mają świadomość, iż oceny klasyfikacyjne są w wielu miejscach zafałszowane, ponieważ: część nauczycieli ocenia “za ładne oczy” – po staremu, inni wykoślawioną metodą średniej ważonej a pozostali mieszają wiele metod i tak powstaje wynik pozbawiony jakości.

Egzaminy zewnętrzne to w dużej mierze efekt pracy wieloletniej i przypadkowości, więc nie można ich traktować jako diagnozy pracy konkretnej placówki. Z kolei wskaźnik EWD, cóż, odsłonił twarz barbarzyńcy polskiego systemu edukacji, jednych nauczycieli piętnując za niepowodzenia egzaminowanych (w szkole średniej to językowcy i matematycy), innych zwalniając z efektów nauczania (zob. “Szkoła barbarzyńców“).

Tak naprawdę nie wiemy na ile R18 pokazuje prawdę o ocenach z matematyki, czyli jaki procent np. uczniów szkół średnich “nie ogarnia” więcej niż 30% materiału a na ile ich oceny są wynikiem bezhołowia systemu oceniania trwającego nieprzerwanie od 75 lat. Dopiero zmieniając ów system, moglibyśmy zmierzyć się z inną “zmorą edukacji”, a mianowicie z reformą programów nauczania, które szczególnie na poziomie szkół średnich proszą się o reformę.

1. Meandry chaosu prawnego

“Wewnątrzszkolny system oceniania”(WSO) to główny oskarżony o szerzenie chaosu prawnego, którego strażnikami są nauczyciele.

Zobaczmy kluczowe fragmenty, stan prawny aktualny na dzień: 15.06.2020, Dz.U.2019.0.1481 t.j. w Ustawie z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (USO’91):

Art. 44b. Ocenianie osiągnięć edukacyjnych i zachowania ucznia

  1. Ocenianie osiągnięć edukacyjnych i zachowania ucznia odbywa się w ramach oceniania wewnątrzszkolnego, które ma na celu:
  • informowanie ucznia o poziomie jego osiągnięć edukacyjnych i jego zachowaniu oraz o postępach w tym zakresie;
  • udzielanie uczniowi pomocy w nauce poprzez przekazanie uczniowi informacji o tym, co zrobił dobrze i jak powinien się dalej uczyć;
  • udzielanie wskazówek do samodzielnego planowania własnego rozwoju;
  • motywowanie ucznia do dalszych postępów w nauce i zachowaniu;
  • dostarczanie rodzicom i nauczycielom informacji o postępach i trudnościach w nauce i zachowaniu ucznia oraz o szczególnych uzdolnieniach ucznia;
  • umożliwienie nauczycielom doskonalenia organizacji i metod pracy dydaktyczno-wychowawczej.
  1. Ocenianie wewnątrzszkolne obejmuje:
  • formułowanie przez nauczycieli wymagań edukacyjnych niezbędnych do otrzymania przez ucznia poszczególnych śródrocznych i rocznych ocen klasyfikacyjnych z obowiązkowych i dodatkowych zajęć edukacyjnych oraz zajęć, o których mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 13 podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej uczniów ust. 3;
  • ustalanie kryteriów oceniania zachowania;
  • ustalanie ocen bieżących i śródrocznych ocen klasyfikacyjnych z obowiązkowych i dodatkowych zajęć edukacyjnych oraz zajęć, o których mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 13 podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej uczniów ust. 3, a także śródrocznej oceny klasyfikacyjnej zachowania;
  • przeprowadzanie egzaminów klasyfikacyjnych, o których mowa w art. 44k nieklasyfikowanie ucznia ust. 2 i 3, a także w art. 37 zezwolenie na spełnianie przez dziecko obowiązku przygotowania przedszkolnego, obowiązku szkolnego lub nauki w innych formach ust. 4, art. 115 indywidualny program lub tok nauki ust. 3 i art. 164 zmiana szkoły przez ucznia ust. 3 i 4 ustawy – Prawo oświatowe;
  • ustalanie rocznych ocen klasyfikacyjnych z obowiązkowych i dodatkowych zajęć edukacyjnych oraz zajęć, o których mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 13 podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej uczniów ust. 3, oraz rocznej oceny klasyfikacyjnej zachowania;
  • ustalanie warunków i trybu otrzymania wyższych niż przewidywane rocznych ocen klasyfikacyjnych z zajęć edukacyjnych oraz rocznej oceny klasyfikacyjnej zachowania;
  • ustalanie warunków i sposobu przekazywania rodzicom informacji o postępach i trudnościach w nauce i zachowaniu ucznia oraz o szczególnych uzdolnieniach ucznia.

Przymiotnik “wewnątrzszkolny” sugeruje, iż jest to ocenianie w szkole, na terenie placówki i słusznie. Jakkolwiek z biegiem lat wszedł on z pozostałymi rzeczownikami w związek frazeologiczny: “Wewnątrzszkolny system oceniania” (WSO) zapisywany w statutach jako zbiór odrębnych przepisów dotyczących sposobu oceniania osiągnięć uczniów przez nauczycieli i często przekierowujących ich uwagę do PZO – Przedmiotowych zasad oceniania, gdzie są szczegółowo omawiane.

Niestety, każda szkoła w kraju nabrała uprawnień do formułowania WSO i PZO w taki sposób, w jaki… zechce.

Można twierdzić, iż USO’91 w materii oceniania szkolnego jest ustawą “przestarzałą” a nawet w związku z powyższym łamie prawo, nakłaniając czy nakładając na nauczycieli prawo i obowiązek tworzenia prawa szkolnego mimo braku kompetencji prawnych nauczycieli do tworzenia przepisów szczegółowych lub wykonawczych. Przypomnijmy, iż łamanie zasad zapisanych w statucie szkoły przez ucznia grozi mu konsekwencjami od uwagi po skreślenie z listy uczniów szkoły. Nie pomogłaby tu nauczycielom nawet konsultacja i zatwierdzanie ich WSO czy PZO przez organ nadrzędny dla szkoły posiadający uprawnienia do oceny jakości stanowionego prawa. Oczywiście, samorządowe organy prowadzące czy kuratoria kompetencji stanowienia wykładni prawa nie posiadają. Mogą jedynie sprawdzać czy w podległych im placówkach funkcjonują WSO, PZO i czy przestrzegany jest wymóg USO’91 obligujący szkołę do informowania uczniów o treści tychże dokumentów.

Do roku 1998, kiedy powołano do życia Centralną Komisję Egzaminacyjną (CKE), nie było w USO’91 “konkurencyjnego” przymiotnika dla “wewnątrzszkolny”, czyli “zewnątrzszkolny system oceniania”. Dowodzi to, iż Ustawodawca założył, że nie są potrzebne szczegółowe rozporządzenia mówiące nauczycielom jak oceniać, bo środowisko wie lepiej niż Ustawodawca. To fatalnie, powstała w związku z tym furtka wypełniana tradycyjnie określeniami: “na ładne oczy”, “widzimisię” – to metody kojarzone ze szkolnym “zamordyzmem” i “tyranią systemu”. Nieuregulowany system oceniania i niejednolity wprowadza do szkoły patologię.

W cytowanym wyżej fragmencie USO’91 w punktach 5 i 6 widzimy intencjonalne określenia procesu oceniania. Ustawa pełni rolę wyznacznika wartościującego i ogólnego, nikt jednak nie napisał do niej aktów wykonawczych. Nauczyciel wie, że może ucznia pytać ustnie lub pisemnie, stosować kartkówki czy sprawdziany, ma też do dyspozycji sześciostopniową skalę ocen. Pozostałe elementy oceniania, kiedy i jak, z jaką częstotliwością, aby uzyskać konkretne cele, uwzględniając specyfikę przedmiotu, jego wymagania, czy wspomagać się podczas klasyfikacji średnią arytmetyczną lub ważoną?, jeśli ważoną, to w jaki sposób ją stosować? – tego ustawa nie określa, pozostawiając szczegóły w gestii rad pedagogicznych. W związku z tym powstają warunki do nadużyć i nieprzemyślanych sformułowań prowadzących do uczniowskich dramatów a nawet zapaści edukacyjnej, której cechy i skutki odkrywamy pośrednio w R18.

Szkoła czeka na szczegółowe wytyczne zreformowanego i nowoczesnego systemu oceniania.

Różnorodność i dowolność uwalniają możliwości łamania prawa w myśl zasady: “co nie jest zakazane, jest dozwolone”. Ergo: nie może być dziesiątek różnych WSO i wszystkie zgodne z prawem oświatowym. To prosta logiki i zasada myślenia dedukcyjnego. Dla przykładu: dziesięciu producentów nakrętek ø12 nie może wykonywać ich wg własnych ustaleń rad zakładowych. Wszystkie fabryki czy rzemieślnicy muszą przestrzegać opisanych szczegółowo norm i rysunków technicznych zawartych w Polskich Normach (PN) odnośnie rodzajów nakrętek ø12, które są jednoznaczne co do materiału produktu, a także wszelkich rozmiarów łącznie z gęstością gwintu.

2. Wypaczanie systemu

Powszechnie rodzice wiedzą, że w szkołach są sytuacje, gdy nauczyciele stosują zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Dla przykładu po wejściu do klasy uczniowie głośno przeżywali jakiś dowcip opowiedziany na przerwie i trudno ich było uspokoić. Nauczyciel ostrzegał kilka razy, nie pomogło uciszyć klasy sprawdzanie obecności będące z reguły sygnałem do rozpoczęcia poważnych zadań lekcyjnych. W końcu nauczyciel nie wytrzymał i z powodu gadulstwa trzech osób, zarządził kartkówkę z ostatnich lekcji, do czego ma prawo, ale akurat w tym momencie nie planował takiego sprawdzianu wiedzy. W efekcie cała niemal klasa otrzymała oceny ndst., co musiało przełożyć się na oceny półroczne i roczne. Jeśli nauczyciel stawia po 10 ocen w półroczu, ta jedna “dyscyplinująca jedynka” jakoś może się zrównoważyć, ale jeśli stawia tylko 2-4 oceny? Uczeń jest w poważnych tarapatach. Nauczyciel w końcowym rozliczeniu także, bo zapowiadało się, że będą wysokie oceny z jego przedmiotu a niestety… Jaka część tego typu działań przełożyła się na wyniki R18?

Rada pedagogiczna, niestety dla procesu edukacyjnego, ma kompetencje ustalania WSO i PZO. Dlatego w jednej szkole poloniści decydują, że przeczytanie lektury przez ucznia w domu to nie jest zadanie domowe (dziwne podobieństwo rdzeni wyrazów?) i kończy się sprawdzianem o wadze 9 w skali 1-10 a w innej szkole dojdą do przekonania, że skoro uczeń samodzielnie czyta lekturę w domu, to ocena z niej powinna należeć do wagi ocen stawianych za zadania domowe, czyli 2 w skali 1-10. Po pierwsze, jeśli szkoła stosuje ważenie ocen, ma ono mieć formę ogólnopolską, po drugie przypisanie wag do określonych form sprawdzania osiągnięć ucznia również powinno być domeną krajową, określoną przez program nauczania a najlepiej przez rozporządzenie szczegółowe MEN. W przeciwnym razie uczniowie w szkole A. są inaczej traktowani niż w szkole B. Mało tego, zmieniając szkołę, są narażeni nawet na powtarzanie klasy, ponieważ ich oceny z określonych form mogą zostać “zważone” i obniżone przez inną skalę, zagrażając promocji.

Wypaczanie systemu polega na niejednolitych zasadach w różnych szkołach. To tak, jakby w każdej placówce wojskowej, policyjnej czy w szpitalu regulaminy i ich przestrzeganie zależało od zainteresowanych. Robią sobie zebrania i ustalają, co chcą. A później i tak przestrzegają wybiórczo zależnie od potrzeb lub wygody.

Oczywiście, szkoła bez oceniania też może funkcjonować. Jakkolwiek jeśli decydujemy się na ocenianie, to powinno być ono jednolite. W obecnej sytuacji z racji ogromnego udziału dzienników elektronicznych w prowadzeniu dokumentacji szkolnej najlepszym rozwiązaniem byłoby zreformowanie oceniania wokół metody średniej ważonej. Musi jednak w tej kwestii nastąpić zmiana jakościowa. W sierpniu lub wcześniej szkoła polska powinna dostać od MEN szczegółowe WSO ze skalami wag i formami do PZO każdego przedmiotu. Programy nauczania, podążając za tymi wytycznymi, powinny zostać uzupełnione o rozkład form i wag, jakie nauczyciele powinni zastosować, aby zrealizować założone cele edukacyjne. Tak sformułowany system oceniania z pewnością mógłby zaprowadzić względny ład mentalny w szkole. Całe środowisko powinno odczuć poprawę.

3. Różni nauczyciele

Z punktu widzenia nauczyciela i całej szkoły ustalenie systemu oceniania niezależnego od miejsca i rodzaju szkoły jest korzystne. Zdejmuje bowiem z niego piętno oceniania wg “własnego widzimisię” i “za ładne oczy”. Wyrównuje szanse uczniów, ujednolicając je. Uczeń ma być traktowany w każdej szkole przez system nauczania i oceniania tak samo i niezależnie od nauczyciela. Wkład tego ostatniego w ocenę uzyskiwaną przez ucznia nadal pozostaje kluczowy, ale należy zwolnić nauczyciela z odpowiedzialności za tworzenie prawa i zasad oceniania, które zawsze mogą być obarczone błędami. W pokoju nauczycielskim nie ma miejsca na tworzenie zasad prawa i WSO, to system zależny od programu nauczania i celów edukacyjnych a nie od wyobraźni czy intuicji nauczycieli.

Rady pedagogiczne doskonale znają swój potencjalny narybek i jego możliwości intelektualne. Znają też możliwości lokalnych placówek konkurencyjnych. Zatem mogą tak kreować WSO i PZO, aby minimalizować niebezpieczeństwo niskiego naboru. W tym sensie nie można mówić o jednolitym prawie dla wszystkich uczniów. Nie można też mówić o jednej polskiej szkole, ale o wielu szkołach, gdzie występują zasadnicze różnice w wymaganiach stawianych uczniom do spełnienia. Dla przykładu w szkole A. biolog uczący klasy pierwsze licealne godzinę w tygodniu stawia tylko dwie oceny w półroczu a w szkole B. jego koleżanka sprawdza osiągnięcia uczniów aż 6 razy w półroczu. Uczniowie szkoły A. mają zatem obniżone wymagania w stosunku do szkoły B. w zakresie znajomości materiału biologii, pomimo iż w obu szkołach obowiązuje ten sam program nauczania.

Do szkoły A. jest więcej podań podczas naboru, bo więcej aktualnych jej uczniów ma lepsze oceny i wychodzi z niej zadowolona niż ze szkoły B. Tak powstaje chaos prawny, gdyż jako rodzice nie wiemy, która ze szkół krzywdzi nasze dziecko, a co ważniejsze i odczuwalne przez uczniów: oceny bardzo dobre uzyskane w obu placówkach są nieporównywalne. Kogo nagradzają rady pedagogiczne i organy prowadzące, którzy uczniowie dominują wśród laureatów nagród za wyniki w nauce, szkoły A. czy B.? Z pewnością w szkole A. jest więcej uczniów z czerwonymi paskami, ale skoro systemy oceniania nie są koherentne, to jak sprawdzić poziom nauczania? Może wskaźnikiem EWD? Raczej nie.

4. Średnia ważona miażdży

“Średnia ważona miażdży” to tytuł parodiujący filmy zamieszczane na youtube.com pokazujące polemiki polityczne typu: “Kowalski miażdży Nowaka”, gdzie wielbiciele Kowalskiego pragną się pochwalić, jaki to ich kolega czy oblubieniec jest mądry a jaki Nowak głupi. Ten pospolity przymiotnik w wulgarnych odmianach pojawiał się podczas kwietnia(!) 2019 w internecie w odniesieniu do środowiska nauczycieli. I niestety, miażdży jego bezmyślność i gnuśność intelektualną. Jeśli powiemy, że dotyczy to tylko części nauczycieli, całe środowisko poczuje się zwolnione i wyprze się słowami typu: “Mnie to nie dotyczy”. Dlatego celowo wypada przyjąć to uogólnienie jako świadomie dzwoniące do każdej szkoły i pokoju nauczycielskiego na trwogę!

Z R18 wynika, że jakaś(?) część dorosłego szkolnego środowiska* z mózgami offline brała udział w kształtowaniu wyników: 20% w podstawówkach, 34% w gimnazjach i aż 46% ocen dopuszczających na świadectwach z matematyki w szkołach średnich. Chodzi o bezmyślność w korzystaniu z wykoślawionego systemu oceniania z użyciem średniej ważonej jako straszaka. Przykre i nie dotyczy tylko matematyków. Jeśli choć jeden uczeń został skrzywdzony w ten sposób, to wszyscy dorośli muszą posypać głowy popiołem. Dlaczego? Bo uczestnicząc lub przyglądając się w milczeniu, współtworzyli niehumanitarny system oceniania ucznia, “podcinając mu skrzydła” i zniechęcając do nauki, wpędzając w kompleksy itd.

*Do dorosłego szkolnego środowiska należą nauczyciele, rodzice, dyrektorzy, wizytatorzy, kuratorzy, departamenty MEN, wiceministrowie i minister, a także władze samorządowe.

5. Wykoślawiona metoda średniej ważonej

Brak zasad odgórnych MEN odnośnie stosowania średniej ważonej “dolewa oliwy do istniejącego chaosu” i stawia system nagi pod pręgierzem krytyki. Dwa dominujące przykłady stosowania średniej ważonej w statutach szkolnych i oba bezprawne, bo powinien być jeden(!):

  1. Sposób ustalania skali wag dotyczy każdego przedmiotu osobno i zależy od ilości godzin zajęć w tygodniu, form sprawdzania osiągnięć ucznia i stawianych celów programowych. I tak np. poloniści w szkole A. ustalą sobie skalę wag ocen na 1-6 a chemicy na 1-3, bo jedni stosują co najmniej 6 form, drudzy 3 formy sprawdzania osiągnięć ucznia; pierwsi mają trzy godziny tygodniowo zajęć, drudzy jedną.
  2. W szkole B. metoda średniej ważonej opiera się na ustaleniu sztucznej skali np. 1-12 dla wszystkich nauczycieli, gdzie każdy z nich może sobie wybrać formę wraz z wagą. Nikogo więc w tej placówce nie dziwi, że np. biolog stawiający w półroczu tylko dwie oceny przy jednej stawia wagę 1 a przy drugiej 10. Nie wszystkie z wag są opisane określoną formą sprawdzania osiągnięć ucznia, wiele jest w związku z tym martwych. Najwyższe wagi działają jako straszaki a inne są przewidziane wyłącznie dla wybrańców uczestniczących w olimpiadach.

Już sam fakt istnienia dwóch sposobów interpretowania stosowania metody średniej ważonej jest dowodem na łamanie prawa: bo szkoła jest jedna, uczniowie są równi wobec prawa, więc nie może być mowy o różnych wariantach, ale jednym, spójnym i obowiązkowym. W związku z tym wadą metody A. powyżej jest to, iż obowiązuje tylko w wybranych szkołach, ale też i to, że oto nauczyciele sami mają decydować o ilościach wag oraz ich przypisaniu do konkretnych ocen. W każdej szkole w Polsce podczas zajęć z chemii czy języka polskiego, matematyki itd. uczeń powinien mieć takie same możliwości wykazania się różnorodnością swoich umiejętności, bo uwaga: prawem nadrzędnym do formułowania form i skal wag jest podstawa programowa. To ona wyznacza formę uzyskania celów edukacyjnych a w każdej polskiej szkole obowiązuje… ten sam program nauczania.

Wadą zastosowania średniej ważonej w przykładzie B. jest to samo co w punkcie A. plus niedorzeczność logiczna i realny brak myślenia twórców, ale uwaga: działających w ramach uprawnień, ale czy “rozgrzeszonych”? Nauczyciele skopiowali z innej szkoły lub sami coś tam wymyślili, zatwierdzając to i koniec dyskusji, bo umieścili WSO w statucie i nikt im, w sensie: uczeń, rodzic, organ prowadzący – “nie podskoczy”, bo to nauczyciele tworzą WSO. Czy ich WSO jest zgodnie z USO’91? Nie, łamią ustawę, ponieważ kierują swoje działania w stronę “niszczenia” a nie budowania ucznia, odbierając mu i sobie satysfakcję z potencjalnie odniesionych sukcesów. Realizują podstawę programową, ale wciąż nie mogą być pewni swego, ponieważ ich uczniowie nie otrzymują spodziewanych wysokich ocen, więc są zastraszani najwyższymi wagami ocen.

W tym sensie wprowadzenie średniej ważonej jako metody stosowanej przy klasyfikowaniu uczniów realnie miażdży system, ponieważ obnaża prawdę, iż system prawny dopuszcza samowolę i błądzenie we mgle: “co kraj to obyczaj”, czyli co szkoła to inne zasady oceniania?

6. “50 twarzy… oceny dopuszczającej”

W statutach polskich szkół i w szczegółowych zapisach WSO czytamy różną interpretację ocen promujących w odniesieniu do oceny dopuszczającej. Szkoły od wielu lat (od 2007 nieoficjalnie i od 2009 formalnie) posługują się dziennikami elektronicznymi, wspomagając się w okresie klasyfikacji wyliczeniami średniej arytmetycznej i/lub średniej ważonej.

Z konsternacją można podchodzić do różnic, jakie wykazują rady pedagogiczne, określając raz średnią 1,51, innym razem 1,62; 1,74 czy 1,82 jako spełniającą wymagania oceny dopuszczającej. Wszak ocena ta miała gwarantować opanowanie przez ucznia 30% materiału programu a 1,51 czy nawet 1,82 nie równa się 2.

Zatem polska szkoła nie wymaga od ucznia nawet 30% opanowania wiedzy? Tak, choć takie były intencje wprowadzenia 6-stopniowej skali ocen w 1999 r.

Dygresja historyczna z czasów PRL, czyli formułowania podstawy USO’91. Za tłamszeniem ucznia i “zamordyzmem” komunistycznym szły konsekwencje i represje wobec jego rodziców. Jeśli nastolatek “coś nabroił”, szkoła wykonywała telefon do ojca czy matki, ściągając ich przed oblicze “nieomylnego ciała pedagogicznego” – strażnika systemu postawionego na “pierwszej rubieży walki ze zgniłym kapitalizmem i warcholstwem” (warchołem czy oszołomem był każdy, kto myślał inaczej lub zadawał irytujące pytania władzy). Gdy rodzice wracali do domu z “napiętnowaną latoroślą”, musieli mieć gwarancję, że “podobna skandaliczna sytuacja” (wezwanie do szkoły) więcej się nie powtórzy. Sięgali często po przemoc, pas, kij, cokolwiek, byle zabolało i dzieciak zapamiętał, że “nie wolno” przeciwstawiać się rozwojowi – szkole, władzy. Miejsce kija zajęły współcześnie wykoślawione, źle skonstruowane w wielu szkołach systemy ważenia ocen niszczące zapał do nauki i równość uczniów wobec praw szkolnych. To z pewnością przełożyło się również na wyniki R18!

I co z tą nowoczesnością edukacji? Totalny ostracyzm kadry. Jedyną odpowiedzią na dumnie przynoszone do szkoły przez uczniów komputery kieszonkowe nazywane smartfonami, jest systemowy zakaz używania ich na zajęciach.

7. Dwie metody reformy systemu oceniania

Odbieranie uczniom możliwości sprawdzania się w różnych formach sprawdzania osiągnięć jest w rzeczy samej łamaniem prawa. Dlaczego? Dlatego że nauczyciel obiecał uczniom na początku roku szkolnego, że będzie oceniał np. zadania domowe, ustne wypowiedzi, prezentacje multimedialne, recytacje, referaty, wystąpienia publiczne, kartkówki, sprawdziany – a, uwaga, ocenia tylko jedną z nich. Czyli nie dotrzymał umowy, złamał prawo, które sam ustanowił. Nawet przestarzała USO’91 nakazuje, aby nauczyciele “formułowali wymagania” – nie jedno wymaganie, nie jedno kryterium, biorąc pod uwagę klasyfikację, lecz ich różnorodność – całokształt. A co to za różnorodność, gdy nauczyciel robi same sprawdziany lub ocenia tylko odpowiedź ustną? Jęczeć i biadolić każdy potrafi, gorzej, gdy trzeba podpowiadać rozwiązania merytorycznie. Dlatego tutaj dwie metody oparte o wyliczanie ocen klasyfikacyjnych, posiłkując się średnią ważoną.

Metoda 1. Programowa

Wszystkie szkoły realizują określony program nauczania przedmiotów na obu etapach kształcenia obowiązkowego: szkołą podstawowa i średnia – licea, technika, szkolnictwo branżowe (zawodowe). Program nauczania powinien wymóc na nauczycielu odpowiednią procedurę (formę sprawdzania osiągnięć ucznia plus wagę oceny), mówiąc mu: “Temat kolejnej lekcji 5-godzinnego cyklu: Ćwiczenia zadań z obliczaniem pola brył. Cele: doskonalenie…;  Zadania: wykonać na lekcji 10 przykładów w ciągu 2h; ocena: sprawdzić poziom opanowania materiału; forma: test 6 zadań; punktacja: 6 pkt. maks. – 2pkt. dop, 3pkt. – dost itd.; waga oceny: 3 w skali 1-5 wag.

Formy sprawdzania umiejętności ucznia oraz skalę wag ocen dla cyklu trwania każdego przedmiotu definiuje program nauczania. Póki co więc, nie zmieniamy go, tylko dopisujemy krajowe WSO i PZO. Wydawnictwa produkujące podręczniki i pomoce dydaktyczne uzupełniają ofertę o wymagania tylko w programach.

Przykładowo uczeń klasy 2. liceum w październiku ma analizować na języku polskim ćwiczenia z nauki o języku, które kończą się np. kartkówką z ustaloną punktacją i ocenami, z ujednoliconą dla wszystkich w kraju skalą wag. Każdy uczeń także ma mieć określoną liczbę ocen w dzienniku w danym półroczu i nie mniej. Nie mają otrzymywać ocen po “spontanicznych wariacjach nauczyciela” na temat bieżącego materiału i powtórek, ale w określonej formie programem nauczania.

Jak kontrolować taki system? A jak kontroluje się aktualnie i czy w ogóle? Szkoły ustalają we własnym gronie WSO, gdzie zapisują ilość ocen zależnie od godzin trwania przedmiotu w tygodniu, skale i wagi ocen. Nadzór pedagogiczny nie wnika w jakość ocen, za co one są, tylko liczy ilościowo. A jeśli nauczyciel tego nie przestrzega, nic się nie dzieje. Gdy nauczyciel “bierze oceny z kosmosu”, bo nie chce mu się robić sprawdzianów czy oceniać zadań domowych, nadal nic się nie dzieje.

Metoda 2. Rozporządzenie MEN

Dlaczego w XXI wieku nie doprecyzować USO’91 w zakresie oceniania(?), likwidując marginesy błędów nauczyciela? XX wiek nie dysponował dziennikami elektronicznymi i w związku z tym nie miał możliwości ujednolicenia ocen ze skrupulatnością do dwóch miejsc po przecinku. Dwa wskaźniki czy też drogowskazy mogą nam w tym pomóc: programy nauczania i średnia ważona.

Poważne podejście do oceniania szkolnego musi uściślić proces sprawdzania wiedzy i umiejętności, a także ujednolicić go. Nauczyciel jest pracownikiem szkoły, urzędnikiem, któremu należy zapisać każdą procedurę, aby nie błądził, nie konfabulował, nie działał spontanicznie i wg własnych widzimisię.

Wszelkie wytyczne można sprecyzować już o istniejące doświadczenia szkolne, wszak średnia ważona funkcjonuje od kilkunastu lat. MEN zatem może wydać rozporządzenie, uaktualniając USO’91 o wykaz form i skal wag stosownie do etapu kształcenia, wymagań programowych, celów kształcenia dla każdego przedmiotu szkolnego osobno.

Komentarz

W obu wypadkach tylko MEN jest władne do przeprowadzania jakichkolwiek zmian. Środowisko szkolne i związki zawodowe powinny skoncentrować się na wywieraniu presji w kierunku zreformowania oceniania dla dobra etosu pracy nauczycieli, ale przede wszystkim dla dobra uczniów. Każdy uczeń w Polsce powinien mieć takie same prawa do ocen, metod ich wyliczania oraz do form sprawdzania osiągnięć.

Polska szkoła kręci się wokół boi przeszłości, nie potrafi oderwać się od starych przyzwyczajeń. Kształcimy samouków, których nie doceniamy, sami obciążeni kotwicą symbolizującą strach przez nowoczesnością.

8. Podsumowanie

System oświaty nie jest idealny i należy go analizować, stopniowo i systematycznie zmieniać, ulepszając dla dobra uczniów i przyszłości Polski. Na zmianach najbardziej powinno zależeć nauczycielom, ponieważ znaleźli się na końcu “łańcucha pokarmowego” wciąż oskarżani o zło, jakie dzieje się w szkole.

Kwiecień(!) 2019 pokazał wszystkim, gdzie jest nasze miejsce w szeregu? Nie musiał, bo od co najmniej 2000 r. wdrażane zmiany uczyniły z ucznia tzw. “klienta szkoły”, za którym podąża dotacja budżetowa. Jako pracownicy jesteśmy przygnieceni przymusem kształcenia efektywnego z racji EWD i nim tłamszeni, bo przecież wiadomo, że nie wszystkie dzieci i młodzież są w stanie sprostać wymaganiom przestarzałych programów nauczania. Zanim jednak zmienimy je, uwspółcześniając szczególnie w szkole średniej, pierwszy krok powinien dotyczyć zmian systemu oceniania. Odbiera on zawodowi nauczyciela co najmniej 75% etosu, gdyż żyjemy w XXI wieku, gdzie wszystko co nie jest transparentne i rzetelne, natychmiast staje się przedmiotem słusznej krytyki.

Podczas strajku w kwietniu(!) 2019 o zachowanie resztek honoru, bo kolejne rządy zupełnie ignorują nasze potrzeby finansowe a wymagają “jedynie słusznej postawy: empatii i zrozumienia” (empatii dla uczniów, zrozumienia dla ministrów finansów, którzy tną koszty oświaty, odbierając nauczycielom godność), wsłuchiwaliśmy się w hejt medialny. Największa jego ilość na poziomie merytorycznym dotyczyła nieczytelnego systemu oceniania. Chyba wszyscy zgodzą się z faktem, że “ocenianie za piękne oczy” i “widzimisię” nauczyciela to zaprzeszłość i policzek pedagogiczny w całe szkolne środowisko. Uczeń za ciężką pracę powinien dostać “odpowiednią zapłatę” a nie liczyć na łut szczęście, że być może nauczyciel ma dobry humor i nie zada mu pytania typu: “I co jeszcze?”.

Mamy gotową niemal reformą oceniania w postaci klasyfikacji z użyciem wyliczania średniej ważonej. Potrzeba teraz tylko dobrej chęci MEN, aby uściślić zasady jego stosowania, wprowadzając jako czytelny i jednolity w całym kraju.

9. Strażnicy bramy

Tytuł “Strażnicy bramy” to aluzja do przypowieści zawartej w “Procesie” Franza Kafki (zob. “Kafka i poszukiwanie szczęścia“). Jest tam mowa o strażniku pełniącym rolę odźwiernego bramy prawa, do której przyszedł prosty człowiek. Pragnie on pójść dalej, wejść za bramę, aby poznać prawdę o życiu i szukać szczęścia, ale strażnik go zatrzymuje, strasząc konsekwencjami i onieśmielając. Tak działa współczesna polska szkoła. Niby jest pełna empatii i marzeń o idealnych absolwentach, ale tak naprawdę nie bardzo wie, jakiego obywatela ma kształtować a ocenianiem “podcina mu skrzydła”.

Skrótowce użyte w artykule

WSO – Wewnątrzszkolny system oceniania
PZO – Przedmiotowe zasady oceniania
USO’91 – Ustawa o systemie oświaty z 1991 r.
R18 – Raport NIK z 2018 roku dotyczący ocen dopuszczających z matematyki na świadectwach szkolnych w latach 2015-2017 polskich uczniów.
EWD – wskaźnik Edukacyjnej wartości dodanej (więcej…)
EWM – Edukacyjne Wyzwania Medialne (więcej…)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *