Do krytyków – interpretacja

Wiersz „Do krytyków” to utwór Juliana Tuwima, który pokazywał twórczość poety w charakterystyczny dla niego sposób – pełen ironii, żartu i dystansu do siebie i świata. Jest to swego rodzaju manifest kulturowy, związany z filozofią grupy Skamander, do której Tuwim należał. Jest odpowiedzią na zarzuty o brak w dorobku artystycznym wierszy zaangażowanych w sprawę narodową.

Do krytyków – analiza utworu i środki stylistyczne

Wiersz składa się z jednej strofy, która została zbudowana z siedemnastu linijek. Liczba sylab w wersach jest nieregularna. Rymy nie są ułożone w żadnym konkretnym układzie. Kompozycja utworu jest swobodna i luźna, nie trzyma się żadnych sztywnych zasad.

„Do krytyków” jest przykładem liryki inwokacyjnej i liryki bezpośredniej, w której podmiot liryczny ujawnia się poprzez użycie czasowników w pierwszej osobie liczby pojedynczej, np.: „zwykłem”, „jadę”, a także odpowiednich zaimków, np.: „mnie”, „mej”.

Wiersz „Do krytyków” jest bardzo wesoły i optymistyczny. Występuje w nim mnogość środków stylistycznych. Na początku i końcu wiersza mamy do czynienia z apostrofą – „szanowni panowie” oraz „wielce szanowni panowie”. Jest także wiele wykrzyknień, np.: „miasto na wskroś mnie przeszywa!”. Znajdziemy też epitety, np.: „przedniej platformie tramwaju”, „wiosenną wonią”, „szanowni panowie”. Duża ilość czasowników podkreśla hiperboliczną, wyolbrzymioną radość podmiotu lirycznego, który cieszy się dniem codziennym, swoją twórczością, życiem i jazdą na przedzie tramwaju.

Wyliczenia sprawiają, że wiersz jest szybki, dynamiczny i widać, że dużo się w nim dzieje, np.: „pędy, zapędy, ognie, ogniwa”. Zastosowano również metafory, np.: „miasto na wskroś mnie przeszywa!”, „zagarniam zachwytem ramienia”, „ulice na alarm dzwonią”. Pauza w końcówce wiersza można uznać za oddech, który bierze podmiot liryczny – nie jest w stanie opisać tak wielu radości na jednym oddechu.

Do krytyków – interpretacja wiersza

Kontekst

Grupa Skamandrytów, do której należał Julian Tuwim, wielokrotnie była krytykowana za lekkie, wesołe wiersze, które nijak się miało do ówczesnej sytuacji politycznej na świecie. Nad Polską wisiało widmo II wojny światowej, sytuacja w kraju się formowała, rządy co chwilę się zmieniały i nie wiadomo było, czy nie dojdzie do wojny domowej.

Poeci skupiali się głównie na tworzeniu utworów patriotycznych, zachęcających do czynnego angażowania się w sprawy kraju. Skamander jednak wyłamywał się, a autorzy z tej grupy tworzyli proste, codzienne wiersze, których zadaniem było umilanie życia odbiorcom. Nie wszystkim takie podejście się podobało, o czym coraz głośniej mówiono na salonach, licząc na to, że poeci ze Skamandra zmienią swoje podejście. Julian Tuwim, niezadowolony z tych plotek, postanowił w swój charakterystyczny sposób przekazać krytykom, że nie zgadza się z ich założeniami i będzie tworzył dalej wiersze, uważane przez wielu za błahe i bezmyślne.

Szczęście we wszystkim widoczne

Podmiotem lirycznym jest młody mężczyzna, mieszkający w dużym mieście. Cieszy go obserwacja codziennego życia. Uwielbia miesiąc maj, podczas którego najczęściej jeździ z przodu tramwaju, by lepiej widać przyrodę budzącą się do życia. Jest beztroski i spontaniczny. Uwielbia to, w jakim miejscu życia się znajduje i celebruje, radując się najdrobniejszymi rzeczami – kwitnącymi kwiatami i pąkami, zieleniejącymi drzewami, zakrętami w czasie jazdy i coraz ludniej wychodzącymi mieszkańcami, którzy ożywiają miasto. Każda, najmniejsza rzecz, daje mu poczucie szczęścia i dziecięcej wesołości. Mogłoby się zdawać, jakoby pierwszy raz widział maj i zmiany, jakie zachodzą w przyrodzie w tym miesiącu. Wiosenna pogoda sprawia, że chce mu się żyć, bawić i działać.

Dodaj komentarz

Autor opracowania: Ilona Kowalska

x