Profesor Andrews w Warszawie – streszczenie

Wizyta w polskim barze 

Profesor zaczyna zastanawiać się nad tym, jak dostać się do ambasady. Pragnie zakupić mapę miasta, ale nie wie, gdzie mógłby ją dostać. W trakcie poszukiwań trafia do baru mlecznego, ale nie smakuje mu zamówione tam jedzenie. Po posiłku wsiada do autobusu, jednak zbyt późno przypomina sobie, że nie ma biletu. Profesor obawia się wojska i czuje się bezradny, jego wiedza jest bezużyteczna w momencie, w którym nie zna języka. Po wyjściu z autobusu kierowany instynktem profesor staje w kolejkach do sklepu i kupuje ocet, karpia i choinkę, fascynuje go pytanie sprzedawczyni brzmiące „Żywą czy na miejscu”. Znów próbuje odnaleźć ambasadę.

Pomoc życzliwego Polaka

Podczas wychodzenia z mieszkania profesor spotyka otyłego mężczyznę, który zajmuje się zamiataniem śniegu. Człowiek ten wita go niezrozumiałymi słowami, ale Andrews wykorzystuje tę okazję, by się wygadać obcemu człowiekowi. Mężczyzna ten zabiera profesora do swojego domu, gdzie częstuje go wódką i posiłkiem. Próbuje także wyjaśnić obcemu, że w Polsce właśnie panuje stan wojenny. Ostatecznie taksówka zabiera profesora do ambasady, sam zaś mężczyzna żegna się ze swoim wybawcą słowami „Żywą czy na miejscu”.

Dodaj komentarz