Sonet II (Na one słowa Jopowe) – interpretacja

Autor: Marcin Puzio

Drugi sonet z cyklu napisanego przez Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego znany jest także pod podtytułem „Na one słowa Jopowe: Homo natus de mulier, brevi vivens tempore”. Słowa te odnoszą się do Biblii, z której poeta czerpał w całym zbiorze „Rytmy abo wiersze polskie”. Pochodzą one z księgi Hioba i oznaczają „człowiek zrodzony z niewiasty ma krótkie i bolesne życie”. Można uznać to także za motto utworu, myśl ta towarzyszy podmiotowi lirycznemu przez cały sonet. 

Sonet II (Na one słowa Jopowe) – analiza i budowa utworu

Zastosowana przez poetę forma literacka pochodzi ze średniowiecza, ale swoją popularność zyskała w renesansie dzięki Petrarce. Spopularyzował on także tzw. typ petrarkowski, inaczej włoski. Tutaj autor użył jednak typu francuskiego, który również składa się z czterech strof, jednak trzy z nich są tetrarchami (strofami czterowersowymi), a na końcu pojawia się dwuwers podsumowujący treść wiersza, puentę. Występują rymy w układzie klasycznym dla sonetu francuskiego (abba abba cdcd ee). 

Podmiot liryczny stosuje lirykę inwokacyjną, ujawnia się jedynie w formie zbiorowości ludzi („my mamy”, „i Tobie oddamy”). Poeta kieruje utwór do samego Boga, dlatego pojawiają się odpowiednie apostrofy („Boże nieskończony”, „Twego miłosierdzia”, „O święty Panie”). Osoba mówiąca w sonecie jest człowiekiem bardzo wierzącym i bogobojnym, oddaje cześć stwórcy nawet w trudnych chwilach, gdy nie umie sobie do końca poradzić. Stąd też odniesienie do biblijnego Hioba, który mimo ciężkiego doświadczania przez Boga i utraty wszystkiego, co miał i kogo kochał, pozostał wierny. 

Tekst obfituje w środki stylistyczne, z uwagi na epokę, w której tworzył autor — barok. Wypowiedzi podmiotu zbiorowego mają charakter emocjonalny, dlatego pojawia się wykrzyknienie na końcu utworu („O Święty Panie, daj, niech i mamy / To, co mieć każesz, i Tobie oddamy!”). Poeta zastosował także porównania („ginie, od słońca jak cień opuszczony”) i epitety („człowiek urodzony z boleścią”, „cień opuszczony”, „Boże nieskończony”, „dziwne miłosierdzia sprawy”, „szczęśliwej miłości”, „święty Panie”), które podkreślają wielkość Stwórcy i małość uniżonego człowieka.

Zagubienie odczuwane przez podmiot liryczny potęgują zastosowane środki stylistyczne, co ma wywołać wrażenie chaosu. Tworzą to przerzutnie („Dziwi zdumiały i stąd pała prawy / Płomień”) inwersje („I to odmiennie, nędznie, bojaźliwie, ginie od słońca jak cień opuszczony”, „żądasz jakmiarz chciwie miłowany i chcesz być chwalony”, „stąd pała prawy płomień, Serafim, w szczęśliwej miłości”) oraz zdania wtrącone („I od takiego (Boże nieskończony, / w sobie chwalebnie i w sobie szczęśliwie / Sam przez się żyjąc)”, „Tym się Cherubim (przepaść rozumności)”). Dzięki temu sonet przypomina wręcz mowę potoczną.

Sonet II (Na one słowa Jopowe) – interpretacja treści sonetu

Hiob, który pojawia się już w podtytule pod archaicznym zapisem („słowa Jopowe”) był starotestamentowym bohaterem. Opowieść o nim mieści się w księdze jego imienia. Człowiek ten odznaczał się pobożnością i sprawiedliwością, dlatego został poddany przez Boga próbie. Szatan sądził, że mężczyzna chwali Boga tylko dlatego, że żyje cały czas w szczęściu i dostatku, a gdy przyszłyby trudności, na pewno odwróciłby się od Pana. Stwórca zgodził się, aby Diabeł pozbawił go wszystkich dóbr materialnych i bliskich. Hiob stracił majątek, jego dzieci zmarły a jego samego dopadła bardzo ciężka choroba. Opuścili go przez to przyjaciele, którzy sądzili, że jest to kara zesłana za grzechy przez Boga. Nie wierzyli, że ktoś tak sprawiedliwego i dobrego człowieka, za jakiego mieli Hioba, mogło spotkać takie cierpienie. Mimo to nie wystąpił on przeciw Bogu nawet w najtrudniejszych chwilach, gdy cierpiał całkiem sam. Został potem nagrodzony za tą wierność dziesiątką potomków oraz zwróceniem wszystkich bogactw, jakie zostały mu wcześniej odebrane. 

Sonet przedstawia ludzką egzystencję. Człowiek jest istotą cierpiącą, jego życie jest godne żalu. Zostaje poczęty w czasie aktu miłości, ale i grzechu i wstydu. Rodzi się w bólach, wiedzie krótkie, często niespokojne życie, zakończone nagłą śmiercią. W słowach podmiotu lirycznego egzystencja ludzka to błyskawicznie przemijające etapy, które są coraz bardziej bolesne i pozbawione drugiego dna. Uważa więc, że nie można uznać go za doskonałe boskie dzieło, a wręcz przeciwnie — dzieło tragicznego przypadku

Dodaj komentarz