Przebyta droga – interpretacja

Autor: Maria Machowska

Maria Pawlikowska- Jasnorzewska żyła w latach 1891-1945 – jest popularną polską poetką i dramatopisarką. Słynie z ogromnej swobody we wprowadzaniu do swych utworów języka potocznego, zwanego też „językiem codzienności”. Była blisko związana z grupą literacką Skamandrytów, więc takie zabiegi mogą być pewną inspiracją i naleciałością charakterystycznych dla nich form. Tworzyła poezję skupiającą się na sprawach przyziemnych, bliskich człowiekowi, prawdach życiowych, które ubierała w zrozumiałe i trafiające w punkt słowa. Jeden z takich właśnie utworów nosi tytuł „Przebyta droga”.

Przebyta droga – analiza i środki stylistyczne

Wiersz „Przebyta droga” Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej składa się z czterech wersów. Jest utworem stychicznym, to znaczy że ma budowę ciągłą i nie podzielono go na strofy, chociaż wynika to pewnie z jego krótkiej formy. Pojawiają się w nim rymy krzyżowe (abab): życie-zenicie, drogę-mogę.

Podmiot liryczny zdradza swoją obecność za pomocą odpowiednich zaimków i czasowników w pierwszej osobie liczby pojedynczej, np.: „moje”, „oglądam się”, mamy zatem do czynienia z przykładem liryki bezpośredniej. Słowa „oglądam”, „patrzeć” mogłyby pozostać w tej formie, która jest poprawna i bardziej oficjalna, jednak zostały do nich dołączone zaimki zwrotne „się” co dodaje nieco potocznego wydźwięku, wrażenia większej „prostoty” jezykowej.

Pierwszy wers stanowi jednocześnie personifikację i metaforę „Słońce stanęło w zenicie”. Emocjonalności dodają pytanie retoryczne i wykrzyknienie : „to ma być moje życie? Patrzeć się na to nie mogę!”. Co ciekawe wiersz „Przebyta droga” jest oszczędny w słowa i niezwykle zwięzły oraz krótki. Mimo to zawiera bogactwo treści, co jest charakterystyczną cechą twórczości Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.

Przebyta droga – interpretacja utworu

Słońce w zenicie

Podmiot liryczny w wierszu zerka na drogę, którą przebył, podczas gdy słońce nad nim stanęło w zenicie. Nie trudno domyśleć się, że przebyta droga symbolizuje życie i naszą przeszłość, na którą możemy „spojrzeć” z perspektywy teraźniejszości, z nadzieją na lepszą przyszłość. Słońce w zenicie, to nazwa jaką określamy południe, czyli moment kiedy słońce osiągnęło możliwie najwyższy punkt na niebie. Południe, czyli godzina 12:00 jest połową doby. Możemy zatem przyjąć, że osoba mówiąca czuje się tak, jakby życie w połowie już przeminęło.

Jest to ktoś dojrzały, kto „poranek” życia ma za sobą. Patrzy na swoją przeszłość – wszelkie dokonania, czyny którymi może się pochwalić, osiągnięcia i dorobek. Nie wiemy czy ta droga była prosta, czy pełna zakrętów i wzniesień. Być może człowiek ten już od narodzin napotkał w życiu pewne trudności, a może miał wszelkie narzędzia i środki do rozwoju. Wiemy natomiast, że podmiot liryczny nie jest tą drogą zachwycony, z niedowierzaniem pyta sam siebie „ to ma być moje życie?” – co wskazuje więc na ogromne rozczarowanie. Nie może wręcz patrzeć na swoje dotychczasowe dokonania. Życie raczej nie potoczyło się po myśli tej osoby i nie ma nic, z czego mogłaby być naprawdę dumna.

Istota przemijania

Co istotne podmiot liryczny nie wraca się dawną ścieżką, ponieważ nie można cofnąć czasu i pewnych zdarzeń. Potrafi jedynie przeanalizować swoje dotychczasowe życie i przeżyć pewną refleksję. Pojawia się tu popularny motyw literacki vanitas, co z łaciny dosłownie oznacza „marność”. Motyw ten ukazuje fascynację człowieka śmiercią, przemijaniem, wartością życia. Stwierdzenie vanitas vanitatum et omnia vanitas (marność nad marnościami i wszystko marność) pojawia się już w biblijnej księdze Koheleta i od wieków stanowi inspirację na artystów.

Dodaj komentarz