Muzeum – interpretacja

Autor: Maria Machowska

Wisława Szymborska jest jedną z najwybitniejszych przedstawicielek polskiej poezji przełomu XX i XXI wieku. To laureatka wielu prestiżowych nagród, w tym literackiej Nagrody Nobla. W lekki i swobodny sposób porusza tematy trudne, egzystencjonalne, np. przemijanie, sens istnienia, tęsknota, itp. Refleksję i intelektualizm ukryte w prostych słowach i przystępnym języku, znajdziemy również w wierszu jej autorstwa pod tytułem „Muzeum”.

Muzeum – analiza i środki stylistyczne

Wiersz „Muzeum” Wisławy Szymborskiej składa się z sześciu strof. Trzecia i szósta mają po cztery wersy, pozostałe po trzy. Pojawiają się tu pojedyncze rymy, ale ich układ nie jest regularny. Taka nieregularna budowa utworu jest czymś charakterystycznych dla poezji Szymborskiej.

Podmiot liryczny zdradza swoją obecność, poprzez zastosowanie odpowiednich zaimków, ”mnie”, „mój” oraz czasownika w pierwszej osobie liczby pojedynczej „żyję”. Utwór jest zatem przykładem liryki bezpośredniej.

W wierszu znajdziemy wiele środków stylistycznych, między innymi epitety, np.: „szarej godzinie”, „starych rzeczy”, „piórko ptasie”, czy metafory, np.: „Chichocze tylko szpilka po śmieszce z Egiptu”. W pierwszych dwóch wersach pojawia się powtórzenie słów „są” i „nie ma”, „Są talerze, ale nie ma apetytu. Są obrączki, ale nie ma wzajemności”. W drugiej strofie zastosowano pytania retoryczne, które podkreślaną refleksyjny charakter utworu : „Jest wachlarz – gdzie rumieńce? Są miecze – gdzie gniew?”. Zauważymy także wyliczenia przedmiotów znajdujących się na muzealnej wystawie, np.: „Metale, glina, piórko ptasie cichutko tryumfują w czasie”.

Ostatnie dwa wersy wiersza stanowią wykrzyknienie : „A jaki ona upór ma! A jak by ona chciała przeżyć!”. Zastosowano personifikacje, ponieważ przedmioty opisywane w wierszu przyjęły ludzkie zachowania, np.: „chichocze szpilka”, „zwyciężył prawy but” itp. Ciekawym zabiegiem jest nadanie całemu utworowi groteskowego wydźwięku – muzealne okazy wydają się rywalizować ze swoimi właścicielami. Nie brak tu ironii i sprzeczności, gdyż eksponaty zostają ożywione, a „omszały” woźny staje się wręcz jednym z eksponatów.

Muzeum – interpretacja wiersza

Spacer po muzeum

Osoba mówiąca przechadza się po muzeum, obserwując z zainteresowaniem eksponaty. Widzi jednak przedmioty, które są teraz tylko częścią wystawy – nie służą już człowiekowi w przeznaczony im sposób. Z talerzy nikt już nie je. Są tam obrączki, ale nie włoży ich żadna zakochana para. Nawet miecze chociaż stworzone do walki, leżą spokojnie, bo rycerze zginęli wieki temu. Właścicieli tych przedmiotów już dawno nie ma, a one stały się pamiątką po minionych dziejach. Dzięki nim zwiedzający mogą przenieść się w czasie, poznać przeszłość i historię. To triumf rzeczy nad czasem, ponieważ mimo jego upływu one nadal trwają i są podziwiane. Tu mimo groteski zderzamy się z pewną nostalgią utworu.

Rzeczy którymi otaczamy się na co dzień są trwalsze od naszego życia. Gromadzimy je, chociaż po śmierci nie zabierzemy ich ze sobą. Warto jednak zachować część naszej historii i codzienności dla przyszłych pokoleń, które dzięki temu będą mogły poznać przeszłość i dawne zwyczaje. Woźny pilnujący wystawy staje się w utworze wręcz jej częścią – uśpionym strażnikiem czasu. Jest nieodzownym elementem muzealnego „życia”.

Ironia przemijalności

Przedmioty opisane w wierszu cieszą się ze swojego zwycięstwa nad czasem, „chichoczą” i „cichutko tryumfują”. Przetrwały dłużej od swoich właścicieli – buty są trwalsze od stóp, rękawice od dłoni. Szpilka, która jest tak drobnym przedmiotem, do którego przywiązujemy mało uwagi, może być dziś podziwiana, mimo że jej właścicielki Egipcjanki dawno już nie ma.

Dodaj komentarz