Wyobraź sobie, że po wizycie duchów Ebenezer Scrooge mógł się spotkać ze swoją dawną ukochaną, Bellą. Napisz opowiadanie o tym, jak potoczyłyby się dalsze losy Scrooge’a

Autor: Marta Grandke

Scrooge długo dochodził do siebie po wizycie trzech zjaw, ale wciąż mocno trzymał się swoich postanowień i starał się być lepszym człowiekiem. Czasami jeszcze z przyzwyczajenia zdarzyło mu się w kantorze burknąć coś do Boba, jednak szybko reflektował się i odpowiadał spokojnie na jego pytania. Sam Bob był zdecydowanie spokojniejszy i bardziej pogodny niż zwykle. Wyższa pensja i zaangażowanie się Scrooge’a w leczenie małego Tima zdjęły z jego ramion największy ciężar, jaki może spotkać rodzica.

Pewnego razu Bob wyszedł wcześniej do domu, ponieważ jedno z jego dzieci miało urodziny. Scrooge został więc sam i starał się szybko uwinąć ze swoimi codziennymi obowiązkami. Myślał bowiem o tym, by wpaść do swojego siostrzeńca na kolację. Ich relacja stała się o wiele bliższa i milsza od czasu, gdy Scrooge wziął udział w jego przyjęciu z okazji świąt Bożego Narodzenia. Widywali się częściej i rozmawiali ze sobą serdecznie.

Scrooge podliczał pilnie pieniądze, ustawiając je w słupkach na biurku, gdy odniósł wrażenie, że ktoś go obserwuje. Podniósł wzrok i zobaczył kobiecą postać, oddalającą się pospiesznie od witryny kantoru. Scrooge odniósł wrażenie, że miała bardzo znajomą twarz i zerwał się pospiesznie zza biurka. Wyszedł na ulicę i zawołał za kobietą:

– Przepraszam bardzo, czy ja czasami pani nie znam?

Powiedział to na tyle głośno, że usłyszała go, mimo dzielącej ich już odległości. Zatrzymała się, przez chwilę chyba się wahała, po czym odwróciła się i podeszła do Scrooge’a.

– O tak – rzekła. – Znasz mnie, ale chyba mnie nie rozpoznajesz.

Jej miły głos uruchomił w pamięci mężczyzny ciąg skojarzeń. Niemożliwe, pomyślał. Po tylu latach? Czyżby to naprawdę była…

– Bella? – zapytał zdumiony. – Co ty tutaj robisz?

– Jakiś czas temu zaczęłam przechodzić tą ulicą do sklepu i zdawało mi się, że cię widziałam – odparła ona, trochę zmieszana. – Potem przyglądałam ci się, próbując najpierw ustalić, czy to naprawdę ty, a potem walczyłam ze sobą, czy się z tobą przywitać. A dziś sam mnie zobaczyłeś.

Dodaj komentarz